Sonic Generations - opinia Gracza
31/01/2012 17:01:13 Błażej Gracz
Jesteśmy już tak starzy, że wchodzimy w okres, gdzie każda znacząca seria obchodzi swój jubileusz. Sonic Generations to pozycja obowiązkowa dla każdego sympatyka Sonica. Sam tytuł wskazuje, że została wydana na specjalną okazję - 20 lecie przygód jeżyka i nowy Sonic to nadal historia przyjemnego, niebieskiego bohatera. Grę na sklepowych półkach mogliśmy znaleźć już w listopadzie ubiegłego roku. W przeszłości, w czasach "okien" w wersji 95 spędziłem trochę czasu grając a zarazem obserwując rozwój cyklu. Nie sprzedałem jej swojej duszy, gdyż nie była godnym kontrahentem ;) Dlatego epizod podsumowujący 2 ostatnie dekady sprawdziłem dopiero kilka dni temu.
Wstęp do rozgrywki jest wyjątkowo udany. Jeż tak świętował swoje urodziny, że przegrał z grawitacją i wpadł w tunel czasoprzestrzenny. Znajdując się w nieznanym mu dotąd miejscu postanowił odnaleźć swoich znajomych wpadając na… siebie samego, jednak z lat młodości. Razem ze swoim dziecięcym odbiciem rusza uratować przyjaciół.

Rynek gier wydaje się być głodny prostych, kolorowych platformówek, w których moglibyśmy kierować ruchami sympatycznego bohatera. To coś znacznie więcej niż Mario jednak nie zawiera szczypty filozofii i inteligencji cechujących platformówki doby LittleBig Planet. SEGA, która jest autorem tego dzieła, wychodzi naprzeciw dwóm grupom odbiorców. Zadowala zarówno zwolenników prawdziwych platformówek oddając im tryb 2d jak i pseudo-estetów, którzy całość oceniają na podstawie grafiki. Każdy z trybów można rozegrać również w 3d.
Wielu z Was śledzi zapewne informacje na temat nowej części Hitman. Grono, które interesuje się tą pozycją wie, iż autorzy popsuli ją poprzez dołączenie całej masy ułatwień. Nie musimy myśleć, kombinować i działać metodą prób oraz błędów. Wystarczy biec do przodu według wskazówek. Sega tego błędu nie popełniła i produkcja nie została w żadnym stopniu uproszczona. Gra nie przechodzi się sama sterując graczem, to my wydajemy polecenia Sonic'owi. Efekt może być różny - dalsze etapy potrafią dać w kość.
Sonic Generations oprowadzi nas po całej historii jeża. Od jego narodzin, czyli najstarszych części aż po współcześnie wydawane. Wszystko to zamknięto w 9 etapach, na których straży stoi 7 bossów. Lokacje, jakie będziemy przemierzać składają się też z klasyki, jak Green Hill znane z archaicznych dziś części. Muzyka to od zawsze porcja dobrych nut wkomponowanych w tło dźwiękowe. Doczekały się one odświeżenia i w Generations możemy posłuchać starych utworów w nowej aranżacji. Od kilku lat, gry rzucają nam wyzwania, czyli dodatkowe, poboczne poziomy i zadania, które możemy, ale nie musimy wykonać. Sonic swój tryb wyzwań zbudował na fragmentach mapek znanych z trybu fabularnego. Nierzadko naniesiono na nie drobne modyfikacje. Pozytywne zakończenie dodatkowych zleceń wiąże się z pokonaniem zwiększonej ilości wrogów, wykorzystaniem jakiejś określonej mocy lub po prostu jak najszybszym ukończeniu poziomu. Jak wcześniej wspomniałem, nie jestem olbrzymim fanem serii, więc tego typu zawartość dodatkowa, nie szybko, ale zaczyna mnie usypiać. Bohaterowie, których poznaliśmy w przeszłości również świętują jubileusz, ale nie włączają się bezpośrednio do zabawy, więc nici z dużego wyboru postaci. Ćwierć doby - tyle wymaga od nas ukończenie wszystkich zadań i fabuły.

Strzałem do własnej bramki jest brak trybu sieciowego czy choćby rozgrywki wieloosobowej na podzielonym ekranie. Gra trafiła również na konsole, więc warto rozszerzyć jej możliwości o wykorzystanie internetu. Tak się jednak nie stało. Szkoda, Sonic zaprzepaścił dużą szanse na zdobycie kolejnych odbiorców i duży potencjał sieciowy został zaprzepaszczony.
Jak wspomniałem wcześniej, fanem serii nie jestem i sprawdzenie kolejnego tytułu mojego podejścia nie zmieniło. Owszem, jest to warta uwagi gra platformowa, dająca masę frajdy nie tylko najmłodszym, ale i tym z dłuższym stażem życiowym. Dobrze, że twórcy gry nie popsuli zabawy poprzez usilne dokładanie dennych unowocześnień, jednak technologia i czasy poszły do przodu, przez co my - odbiorcy oczekujemy tego samego od gier. Jeżeli macie dzieci, których wiek wynosi co najwyżej połowę żywota serii, to kupujcie śmiało, ale niestety raczej prędzej niż później odczujecie brak możliwości wspólnej zabawy.