World of Tanks
logo

Najstraszniejsze gry na PC

20/02/2012 19:38:50 Błażej Gracz

Najstraszniejsze gry na PC zdjęcie

Każdy gracz od czasu do czasu lubi poczuć dreszczyk emocji i niepewności. Im bardziej gra wpływa na nasze zmysły, tym lepszy buduje ku temu sprzyjający klimat. Produkcje z gatunku horror wielokrotnie powodują uczucie strachu, nawet u osób, które okres nastoletniego buntu mają dawno za sobą. Choć 'straszne' gry utrzymują nas w nieustannym napięciu i poczuciu niepewności, to ciekawość fabuły nie pozwala nam oderwać się od monitora. Tego typu produkcje, nie zawsze można zaliczyć do udanych. Nie wiem jak Wy, ale mnie absolutnie nie porusza widok latających wnętrzności. Psychologiczne podejście to jednak zupełnie co innego… Zapraszam do krainy mroku, przyjrzyjmy się pionierom gatunku. Może uda się ustalić, która produkcja jest tą najstraszniejszą w historii?

Na pewno ten tytuł nie należy się oryginalnej produkcji "Alone in the Dark". Gdy debiutowała w 1992 roku, była pierwszą grą z gatunku survival horror. Tytuł posiadał trójwymiarową grafikę i wyznaczył drogę dla późniejszych gier pokroju Silent Hill. Poruszamy się po opuszczonej posiadłości i pokonujemy żywe trupy. Największą bronią oddaną do naszej dyspozycji jest umysł, bowiem większości przeciwników możemy unieszkodliwić jedynie wykonując logiczną zagadkę. Przerażenie jeszcze się potęguje, gdy dowiadujemy się, że poddasze, na którym zaczynamy przygodę było miejscem śmierci Jeremiego Hartwooda - właściciela domu. Dziś ta produkcja absolutnie nie straszy, w przeciwieństwie do wspomnianej serii Silient Hill.

Gameplay Silient Hill 2

Dzieło Konami mocniej uderza w psychikę odbiorcy. Wiem, że nie tylko ja, ale wiele innych osób to właśnie z drugą częścią serii wiąże najlepsze wspomnienia. Doskonała, mroczna oprawa graficzna, oświetlana jedynie przez latarkę głównego bohatera i ścieżka dźwiękowa wypełniona jękami przeciwników budowały niezapomniany klimat. Mimo upływu lat, ta produkcja u wielu nadal powoduje przyśpieszoną akację serca. Autorzy oszczędzili nam kałuży krwi i stosów zwłok znanych z pierwowzoru. Tym razem napięcie rosło z wraz z rozwojem wydarzeń. Gdy osiągało apogeum po naszym ciele przechodziło stado dreszczy i to uczucie… czy w pokoju na pewno jesteśmy sami? Nawet dziś niejeden gracz potrzebowałby stalowych nerwów, by bez chwili zawahania przemierzyć drogę Jamesa Sunderlanda. Silient Hill to kultowa seria w dziedzinie elektronicznych strachów.

Największy konkurent powyższej produkcji to Resident Evil. Dla mnie to dwie największe serie gatunku, jakie kiedykolwiek powstały. Wydanie opatrzone cyfrą "4" to prawdziwy kunszt Rezydencji zła. Wielu może się ze mną nie zgodzić. Jednak dopiero w 2005 roku, kiedy ta gra debiutowała na rynku, technologia była na tyle rozwinięta, by ukazać strach wystarczająco realistycznie. Przeciwnicy, w których role wcielili się zarażeni ludzie, rzeczywiście wyglądali niesamowicie realistycznie. Resident Evil 4 to moim zdaniem jeden z największych reprezentantów gatunku survival horror.

Wielu doszukuje się thriller'owych rozwiązań w produkcji Doom. Może i momentami dało się zauważyć uczucie lęku, jednak patrząc na całokształt, ten FPS aż tak straszny nie był. Szok wywołał dopiero "Blood", który debiutując pod koniec lat 90 stał się najkrwawsza produkcją w historii. Nie wciskano nam kitu o testach leków, skażeniach czy chorobach. Autorzy otwarcie powiedzieli "tak, to jest piekło". Dawano nam możliwość ustrzelenia spacerującego zombie, jednak urozmaicono rozgrywkę o takie postacie jak m.in. satanistów. Przerabianie przeciwników na mielonkę mogło wywoływać niesmak wśród wielu graczy. Dziś mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że była to najbardziej emocjonująca przemocą produkcja tamtego okresu. Totalna masakra, prawdziwy horror.

Aktualnie nie robi się mrożących krew w żyłach gier. Nie dlatego, że nie ma na nie zapotrzebowania. Autorzy już jakiś czas temu osiedli na laurach i po prostu tego nie potrafią. Dobrym przykładem jest Dead Space. W 2008 EA zaryzykowało i tak oto zadebiutowała nowa marka. Martwa przestrzeń to próba przedstawienia przyszłości w ciemnych barwach. Nasz statek kosmiczny rusza na ratunek innym. Nastaje istne piekło a jedynym naszym marzeniem jest wydostać się z niego w jednym kawałku. Sama fabuła czy walka z obcym gatunkiem nie jest niczym nadzwyczajnym. Historia wywołuje chwile swego rodzaju euforii by później przez kilka minut skupić się na strzelaniu i przemierzaniu kolejnych korytarzy. Mocna stroną jest duża niepewność, co wydarzy się za chwilę. Do starć często dochodzi w najmniej oczekiwanych momentach. Mimo, iż podczas walki można było odciąć oponentom kończyny to wrzucenie tej produkcji do jednego worka z klasykami wymienionymi wyżej było naciągane. Nie zmienia to faktu, że tytuł jest jedną z lepszych produkcji science-fiction - tak, sci-fi, ale nie horror.

Nieznacznie lepiej ma się Left 4 Dead. Grałem jedynie w drugą odsłonę tej gry. Gdy znużyło mnie rozwalanie zombie mogłem spokojnie wyłączyć komputer i udać się na zasłużony odpoczynek. Żadnych koszmarów, nawet nutki niepewności. Emocje owszem były, ale nie jest to gra dla ludzi, którym widok krwi i ludzkich organów jest obojętny. Gra się przyjemnie. Osobiście cenię produkcje Valve - często prezentują one wysoki poziom. L4D z pewnością też jest bardzo dobrą produkcją. Niestety nie straszy niemal wcale. Działanie w grupie wzmaga poczucie chęci przetrwania. Zdarzyło się kilka momentów, gdy wyskakujący z za ściany przeciwnik przyśpieszył pracę mojego serca ale takie akcje można niestety zliczyć na palcach jednej ręki pracownika tartaku. L4D2 to miła, krwista zabawa. Nawet w późnych godzinach nocnych nie wywołuje strachu.

Gameplay Left 4 Dead

Wpadki zdarzają się również na wakacjach. Pech chciał, że gdy znajdowaliśmy się w nadmorskim kurorcie na pewnej, malowniczej wyspie wybuchła tam epidemia. Ludzie zamienili się znów w… zombie. My, wcielając się w jednego z 4 bohaterów, jako współcześni herosi i gladiatorzy rozłupujemy czaszki tych brzydactw. W przeciwieństwie do tego, co prezentuje dzieło Valve, w Dead Island w ruch idą głównie kije, łomy i inna broń wymagającej bezpośredniego kontaktu. Tutaj nie będziemy się bać - nie ma czego. Gra jest dla osób pełnoletnich, jednak już przeciętny 12 latek nie poczuje dreszczy na ciele.

Jeżeli naprawdę chcecie się bać, dajcie sobie spokój również z serią F.E.A.R. Moim zdaniem strach ogranicza się tylko do nazwy. Pierwsza odsłona powiedzmy, że pod tym względem dawała radę ale dalej było już tylko gorzej. Nie wiem jak trzecia odsłona serii - nie grałem, ale szczerzę powątpiewam w ich możliwości. Zatrudnienie twórcy filmu Halloween to nie wszystko…

Im więcej człowiek szuka, tym większą gamę tytułów posiada. Niemożliwym jest, wymienienie wszystkich gier po kolei. W XXI wieku telewizja nie ma tematów tabu. Widzieliśmy praktycznie wszystko i dlatego ciężko nas przestraszyć. Chciałbym przeprosić czytelników za to, że przez ostatnie 5 minut żyli w kłamstwie. Chcieliście poznać najlepszy horror w historii gier komputerowych. Tymczasem otrzymaliście listę gier, które w większości horrorami zostały nazwane nad wyrost - co nie zmienia faktu, że nimi są. Przepraszam w imieniu twórców, że nie potrafią zrobić pozycji, godnej miana najstraszniejszej produkcji w historii. Jeżeli chcecie poczuć dreszcz emocji najszybciej doznacie go przesiadując nad Resident Evil lub Silient Hill. Chociaż i w tej kwestii zdania są podzielone. Jedno jest pewne, niezależnie od tego, na co jesteście odporni a czego się boicie, w powyższej porcji tytułów każdy znajdzie, choć jedną powiewającą grozą pozycję.